piątek, 24 maja 2013

Wymarzona sobota! ^^

Dziś sobota. Spojrzałam na zegrek. Wskazywał godzine 8:20. Stwierdziłam, że jest za wcześnie na to żeby wstać z łóżka, więc obróciłam się na drugi bok i zakryłam głowę kołdrą. 
Nagle zaczęło się pukanie do drzwi. Szybko ubrałam swój szlafrok, który był różowy w misie.
-Już idę!- krzyknęłam, zbliżając się do celu.
Potknęłam się o leżącego na podłodze misia, po czym rzuciłam go na nieposłane łóżko.
-Cz-cz-cześć...- wydukałam z trudem, jak ku mojemu zdziwieniu w drzwiach zobaczyłam Jeremiego.- Coś się stało?
-Hej, nie. Chciałem się tylko zapytać czy byś nie chciała.. tzn. czy byś nie poszła...- widać było, że był zdenerwowany.
-No powiedz, nie wstydź się- próbowałam dodać mu odwagi.
-No więc... uhh- wziął głęboki wdech i wydech.- Pójdziesz ze mną do kina? Dzisiaj?
-No dobrze, jeśli chcesz to pójdę- odpowiedziałam z uśmiechem na twarzy.
-To co? Mam poczekać u siebie czy za drzwiami? Bo niewiem ile będziesz się szykować.
-Hmmm.. może po prostu wejdziesz do mnie...
-Jesteś tego pewna? Ty się przecież musisz przebrać...
-A no tam...- odparłam jak on przypomniał mi, że stoje w pidżamie.- To pójdę do łazienki. Dla mnie to żaden problem. Zapraszam.- odsunęłąm się żeby mógł przejść.
- No ok. Dziękuje. Najpierw pójdziemy cos zjeść, bo ty chyba nie byłaś na śniadaniu.
-Rzeczywiście- po tych słowach zaczęło mi strasznie burczeć w brzuchu.
Poszłam do łazienki. Ubrałam lawendową sukienkę, umyłam, wysuszyłam włosy i zrobiłam sobie make-up. Wzięłam torebkę i razem wyszliśmy z pokoju. Na korytarzu zauważyłam Nicki, która patrzyła na nas wmurowana. Chwilę później się ocknęła, ale cały czas spoglądała to na mnie, to na niego.
-Hej Kimiko, właśnie chciałam przyjść po ciebie na śniadanie...
-Ja właśnie idę coś zjeść- odparłam szybko trochę zakłopotana.
-No dobrze, to spotkamy się później- odpowiedziała, po czym poszła i zniknęła w korytarzu.
-Czemu się nie odezwałeś?- zapytałam z ciekawości Jeremiego.
-Przepraszam, nie wiedziałem co mam powiedzieć.
-No dobrze, nic się nie stało. Idziemy?
-No jasne!- wziął mnie za rękę i pobiegł ze mną w kierunku wyjścia.
Gdy znaleźliśmy się na zewnątrzdoszliśmy do wniosku, że pójdziemy najpierw na jakąś zapiekankę, potem do kina, a następnie na lody
Zapiekanka była pyszna. Bawiliśmy się świetnie. Poszliśmy na film ,,Why Did You Come to My House"- To jest taki koreański romans o dziewczynie, która przed laty została porzucona przez swoją pierwszą miłość. Nie mogąc się z tym pogodzić zaczęła go prześladować. Pewnego dnia, aby mieć lepszy widok na mieszkanie swojego byłego włamała się do domu jego sąsiada. W środku spotkałą mężczyznę próbującego popełnić samobójstwo, nie wahała się ani chwili i od razu postanowiła uratować nieznajomego. Właśnie ta sytuacja była początkiem ich dość nietypowej znajomości. Bardzo spodobał mi się ten seans.
W pewnym momencie poczułam jego rękę na moim ramieniu i zauważyłam, że zaczyna mnie do siebie przyciągać żeby mnie objąć. Bez ani chwili namysłu dałam się ponieść. To było takie słodkie! Czułam jego oddech na moim karku i perfumy, których używał. Pachniały nieziemsko.
Koło lodziarni zrobiło mi się głupio i chciałam zapłacić za lody. Już wyciągałam portfel z kieszeni, kiedy on złapał mnie za rękę i powiedział:
-To nie wypada żeby kobieta płaciła za zachcianki mężczyzny.
-Ale to nie tylko twoje zachcianki, moje też- starałam się nie dawać za wygraną.
-No dobrze, wiesz o co chodzi. Chowaj to i chodź wybrać smaki- w ostateczności dałam się już przekonać.
-Ok, ale następnym razem ja płacę
-Dobrze. Następnym razem, a teraz chodź- nie puszczając mojej ręki zaprowadził mnie do budki z lodami.
-Poproszę dwa lody po dwie gałki- zaczął składać zamówienie.
-Jakie smaki?- zapytała miła sprzedawczyni.
-Jeden będzie czekoladowy i waniliowy, a drugi...?
-To samo- odparłam szybko.
Jedząc lody szliśmy już w kierunku College'u. W drzwiach spotkaliśmy Nicki.
-Jak się bawiliście?
-Dobrze- odpowiedzieliśmy chórem.
-To super! Kimiko, spotkamy się w stołówce na kolacji?
-Nie, przykro mi, ale nie będę dziś jadła.
-Acha no dobrze, to do jutra.
-Do jutra.
Jeremy odprowadził mnie i pożegnał ciepłym uściskiem, szepcząc mi do ucha ,,spotkamy się jutro". Przytaknęłam mu, po czym weszłam do pokoju. Od razu podążyłam do łazienki, wyszykowałam się do spania i opisałam wszystko w pamiętniku. Tak oto minął mój wspaniały dzień. Dobranoc!