sobota, 23 lutego 2013

Bo bycie Dyrektorką, jest nawet łatwe



Młoda kobieta, wiecznie zapracowana, nigdy nie ma czasu dla własnej córki. Jej mąż cały czas pracuje, wiecznie siedzi do późna w pracy. Ona jest podobna, tylko że ta oto kobieta jest dyrektorką jednego z College Azjatyckich, w którym opiekuje się sporą grupą uczni. Czasem, jednak jej to nie wychodzi, to nie jest łatwa sprawa. Coraz więcej przybywało osób, coraz więcej przybywało pracy. Patrzenie jak te małe osóbki się kształtują sprawiało jej radość, była ona dobrą nauczycielką o wspaniałych planach.
-Może by tak jakieś zajęcia dodatkowe zrobić?- Zapytała jej doradczyni- O różnych tematach.
-Dobry pomysł moja droga-Odpowiedziała, myślami była gdzie indziej- jednak kto to będzie prowadził?
-Coś się wymyśli !-Krzyknęła znów kobieta- Mogą być aktualni, ewentualnie załatwi się nowych.
Takie rozmowy były na porządku dziennym. Kobieta jedynie wstała i skierowała się do wyjścia, niedługo miał zaczynać się rok szkolny, uczni mimo że przybywało to i tak statystyki spadały. Juui zamartwiała się, postnowiła odpocząć, jak na jeden dzień miała za dużo na głowie. Powolnym krokie usiadła za kierownicą samochodu i dodała gazu. Po jakiś 15 minutach znalazła się na podwórku domu, drzwi były otwarte
-Kimi? Jesteś już?- Zapytała , usłyszała głos córki – To dobrze.
Odłożyła torębkę i ruszyła do kuchni. Zjadła na szybko ryż a następnie usneła na kanapie przy jednym z ulubionych programów.


~ Czyli teraz troszkę inaczej ~

Kobieta jak każda inna, praca, rodzina... Jej praca? No tak ! Dyrektorka szkoły, to trudne zajęcie, jednak daje jej radość. Ma swoją ukochaną córkę, Kimi. Z mężem rzadko spędza czas, dlatego że on także ma wyczerpującą prace, ale za to żyją w dostatku. Niczego im do szczęścia więcej nie potrzeba, mają wszystko co chcą. Jednak nie są chamską, rozpuszczalską oraz bezserca rodziną, oni z chęcią pomagają innym, dzielą się tym co mogą i wspierają nawzajem.

[ Wiem, do długich to nie należy, ale jakoś nie miałam "weny" aby to napisać. Mam nadzieję że mimo to podpasuje. Postaram się później coś uzupełnić ^_^ ]

piątek, 22 lutego 2013

Kimi Hideyoshi ~

Imie: Kimiko  Hideyoshi (Kimi)
Wiek: 15 lat
Wzrost: 155 cm
Kolor skóry: blada
Kolor oczu: czarny
Kolor włosów: blond
Pochodzenie: Korea
Pochodzenie matki: Korea
Pochodzenie ojca: Polska
Rodzeństwo: brak



Hej nazywam się Kimi. Mam 15 lat. Moja mama jest dyrektorką collage. Jestem dość niską osobą, mam 155 sm wzrostu. Troche różnie się od innych. Mam czarne oczy i włosu koloru blond. Co wynikło z tego, że jestem pół polką po tacie i pół koreanką po mamie. Od dzisiaj będę wam opowiadać jak spędzam dni w mojej szkole. Może zaczne na początek od tego, że przedstawie wam obraz całej mojej rzeczywistości. A więc...

W szkole jestem bardzo lubiana (bo przecież ktoś z taką urodą to w Korei żadkość) ale do tego strasznie nieśmiała i wstydliwa. Jest tutaj taki chłopak o imieniu Jeremy, ma 16 lat, jest po prostu super. Czarne duże oczy, tego samego koloru długie włosy, bardzo wysportowany. Oczywiście nie mogę zapomnieć przedstawić wam mojej przyjaciółki Nicki. Drobna dziewczyna w moim wieku, ciemne oczy, krótkie czarne włosy. Normalna dziewczyna, która wszędzie się wtrąca..

- Kimi żyjesz? Wysiadamy! - wyciągnęła mnie z transu Nicki kiedy zamiast jej słuchać i kończyć jeść śniadanie , po prostu miałam ją gdzieś.- Skończ już pisać te bzdety i chodź bo się spóźnimy.

- No już idę, idę... Czemu ty zawsze na mnie krzyczysz?

- No bo zawsze się wleczesz. Dobrze wiesz, że nie możemy się spóźnić.

- No wiem... - odpowiedziałam smutno wiedząc o tym, że to co ona mówi, jest prawdą.

Weszłyśmy do sali równo z dzwonkiem, bo musiałam znaleźć książki do Koreańskiego, które były potrzebne na pierwszą lekcje. Siedziałam jak zwykle z Nicki. Pani Yeonrin chyba była w dobrym nastroju, no nikogo nie pytała, a ja cały czas zastanawiałam się kiedy go zobacze. Pozostałe lekcje szybko minęły i nie musiałam na to długo czekać, bo wychodząc z stołówki na niego wpadłam.

- Ojeju przepraszam, niechciałam, ja tylko zapatrzyłam się w podłogę i cię nie zauważyłam, wybacz... - tłumaczyłam sie jak głupia pomagając mu podnosić książki.

- Spokojnie, nic się nie stało, to zdarza się każdemu.

Wstaliśmy razem podnosząc głowy tak, że spojrzeliśmy sobie w oczy. Czułam jak moje poliki robią się czerwone. A on uśmiechnął się do mnie w ten słodki sposób jaki uwielbiam.
Po prostu super. Ja zatonęłam w jego oczach i zrobiłam z siebie idiotkę zamieniając się w buraka, a on się pewnie śmiał ze mnie w głębi duszy, kryjąc się pod tą słodką maską. Ale się skąpromitowałam...
Sprzątanie sali minęło bardzo szybko, więc poszłam się przejść z Nicki a w drodze powrotnej opowiedziałam jej o tym co zaszło na korytarzu.

- Ale jesteś głupia... Jak mogłaś pomyśleć, że Jeremy wziął cię za idiotke...

- Nie powiedziałam, że wziął mnie za idiotke, tylko że się pewnie ze mnie śmiał... Dzięki za pocieszenie. - rzekłam zirytowana zdaniem przyjaciółki.

- Miałam na myśli to, że on cię kocha, tylko boi się ci to wyznać.

- Wątpie w to. Dobra pogadamy jutro w szkole. Do jutra.

- Do jutra. - odpowiedziała Nicki jak nadszedł czas rozejścia się, Nicki do stołówki na kolacje a ja do swojego pokoju, gdyż nie miałam na nic ochoty.

Pokonałam całą drogę w milczeniu, rozmyślając nad jej słowami.

- Nareszcie! - krzyknęłam uradowana, że w końcu jestem sama i mogę się odciąć od wszystkiego.

Od razu skierowałam sie do mojego biórka, zrobiłam lekcje (dzisiaj o dziwo było ich mało) i poszłam się wykąpać. Opisałam dzisiejszy dzień w pamiętniku, który prowadzę od kiedy nauczyłam się czytać i pisać. Heh, bynajmniej nikt, nawet Nicki nie wie, że go prowadze, zapewne śmiałaby się ze mnie. Zjadłam coś i poszłam spać.
~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*

[ Oto jest moja postać, jestem córką dyrektorki ^^ Zachęcam do czytania ! Zapraszam do wątków ]