Imie: Kimiko Hideyoshi (Kimi)Wiek: 15 lat
Wzrost: 155 cm
Kolor skóry: blada
Kolor oczu: czarny
Kolor włosów: blond
Pochodzenie: Korea
Pochodzenie matki: Korea
Pochodzenie ojca: Polska
Rodzeństwo: brak
Hej nazywam się Kimi. Mam 15 lat. Moja mama jest dyrektorką collage. Jestem dość niską osobą, mam 155 sm wzrostu. Troche różnie się od innych. Mam czarne oczy i włosu koloru blond. Co wynikło z tego, że jestem pół polką po tacie i pół koreanką po mamie. Od dzisiaj będę wam opowiadać jak spędzam dni w mojej szkole. Może zaczne na początek od tego, że przedstawie wam obraz całej mojej rzeczywistości. A więc...
W szkole jestem bardzo lubiana (bo przecież ktoś z taką urodą to w Korei żadkość) ale do tego strasznie nieśmiała i wstydliwa. Jest tutaj taki chłopak o imieniu Jeremy, ma 16 lat, jest po prostu super. Czarne duże oczy, tego samego koloru długie włosy, bardzo wysportowany. Oczywiście nie mogę zapomnieć przedstawić wam mojej przyjaciółki Nicki. Drobna dziewczyna w moim wieku, ciemne oczy, krótkie czarne włosy. Normalna dziewczyna, która wszędzie się wtrąca..
- Kimi żyjesz? Wysiadamy! - wyciągnęła mnie z transu Nicki kiedy zamiast jej słuchać i kończyć jeść śniadanie , po prostu miałam ją gdzieś.- Skończ już pisać te bzdety i chodź bo się spóźnimy.
- No już idę, idę... Czemu ty zawsze na mnie krzyczysz?
- No bo zawsze się wleczesz. Dobrze wiesz, że nie możemy się spóźnić.
- No wiem... - odpowiedziałam smutno wiedząc o tym, że to co ona mówi, jest prawdą.
Weszłyśmy do sali równo z dzwonkiem, bo musiałam znaleźć książki do Koreańskiego, które były potrzebne na pierwszą lekcje. Siedziałam jak zwykle z Nicki. Pani Yeonrin chyba była w dobrym nastroju, no nikogo nie pytała, a ja cały czas zastanawiałam się kiedy go zobacze. Pozostałe lekcje szybko minęły i nie musiałam na to długo czekać, bo wychodząc z stołówki na niego wpadłam.
- Ojeju przepraszam, niechciałam, ja tylko zapatrzyłam się w podłogę i cię nie zauważyłam, wybacz... - tłumaczyłam sie jak głupia pomagając mu podnosić książki.
- Spokojnie, nic się nie stało, to zdarza się każdemu.
Wstaliśmy razem podnosząc głowy tak, że spojrzeliśmy sobie w oczy. Czułam jak moje poliki robią się czerwone. A on uśmiechnął się do mnie w ten słodki sposób jaki uwielbiam.
Po prostu super. Ja zatonęłam w jego oczach i zrobiłam z siebie idiotkę zamieniając się w buraka, a on się pewnie śmiał ze mnie w głębi duszy, kryjąc się pod tą słodką maską. Ale się skąpromitowałam...
Sprzątanie sali minęło bardzo szybko, więc poszłam się przejść z Nicki a w drodze powrotnej opowiedziałam jej o tym co zaszło na korytarzu.
- Ale jesteś głupia... Jak mogłaś pomyśleć, że Jeremy wziął cię za idiotke...
- Nie powiedziałam, że wziął mnie za idiotke, tylko że się pewnie ze mnie śmiał... Dzięki za pocieszenie. - rzekłam zirytowana zdaniem przyjaciółki.
- Miałam na myśli to, że on cię kocha, tylko boi się ci to wyznać.
- Wątpie w to. Dobra pogadamy jutro w szkole. Do jutra.
- Do jutra. - odpowiedziała Nicki jak nadszedł czas rozejścia się, Nicki do stołówki na kolacje a ja do swojego pokoju, gdyż nie miałam na nic ochoty.
Pokonałam całą drogę w milczeniu, rozmyślając nad jej słowami.
- Nareszcie! - krzyknęłam uradowana, że w końcu jestem sama i mogę się odciąć od wszystkiego.
Od razu skierowałam sie do mojego biórka, zrobiłam lekcje (dzisiaj o dziwo było ich mało) i poszłam się wykąpać. Opisałam dzisiejszy dzień w pamiętniku, który prowadzę od kiedy nauczyłam się czytać i pisać. Heh, bynajmniej nikt, nawet Nicki nie wie, że go prowadze, zapewne śmiałaby się ze mnie. Zjadłam coś i poszłam spać.
~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*
[ Oto jest moja postać, jestem córką dyrektorki ^^ Zachęcam do czytania ! Zapraszam do wątków ]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz