Wstałam mimowolnie, wyłączając wkurzający mnie budzić. Sturlałam się z łóżka i doczołgałam do łazienki.
- O mój Boże, jak ja wyglądam.- powiedziałam sama do siebie , gdy wstałam opierając się o zlew i spojrzałam w lustro.-trzeba się szybko ogarnąć, bo zaraz trzeba zejść na śniadanie.
Energicznym ruchem sięgnęłam po szczotkę leżacą na półce i szybko przeczesałam włosy. Nie maluję się zbytnio więc przeczesałam tylko maskarą moje rzęsy i pobiegłam do stojącej w rogu pokoju szafy. Dzisiaj nie ma dnia bezmundurkowego , więc wyciągnęłam szybko mundurek , który wygląda tak :
. Ubrałam go i szybko popędziłam do stołówki. Gdy otworzyłam grzwi do jadalni wszyscy przestali pożywać swoje posiłki i patrzyli na mnie wzrokiem mówiącym ,, a ona znowu to samo". Rozumiem że się spóźniam ale też jestem człowiekiem, mam prawo popełniać błędy.
Wzięłam swoje śniadanie i przysiadłam się do Nicki. Miała oczy zasłonięte rękoma.
- Nicki co się stało?
- Omg Kimi, czy ty sie kiedyś nauczysz nie spóźniać?- zapytała z wyrzutem
- A czemu ty zawsze musisz narzekać?
- Co ty dzisiaj taka nerwowa?
- Wcale nie jestem nerwowa.
Skłamałam, bo dobrze wiedziałam, że to co mówi jest prawdą, ale denerwowało mnie to, że ona zawsze zwraca mi uwagę, że wszystko robię źle, a sama lepsza nie jest.
- Wcale... - odpowiedziała sarkastycznie,.
- No nie jestem!
- No spokojnie.
I w tym momencie skończyła sie nasza rozmowa w stołówce. Zjadłam szybko to co miałamna talerzu i poszłam po książki na lekcje. Szczerze, to nie chce mi się iśc na te lekcje, ale niestety musze. Nie mogę sobie pójść na wagary jak inni uczniowie. Tak jak opowiadałam wcześniej moja mama jest dyrektorką i wszyscy inni nauczyciele bardziej mnie pilnują jeżeli chodzi o naukę, spóźnianie sie lub nie przychdzenie na lekcje. Jak tylko cś przeskrobie to biegną i skarżą się mojej mamie. Mniejsza o to . Musiałam pobiec żeby znowu nie wejść w połowie lekcji. Gdy weszłam do sali wszyscy tam siedzieli , na szczęście pani jeszcze nie było. Podeszłam do swojej ławki i stanęłam przy niej , bo nauczyciel wszedł do klasy.
- Dzieńdobry - wszyscy przywitali sie z panią po czym usiedli na krzesła.
Lekcje minęły spokojnie, oprócz tego że byłam na każdych zajęciach pytana (norma, bo przecież nie mogli wziąźć kogoś innego). Na obiad nie narzekałam bo był dobry. Po zedzeniu posiłku poszłam się przejść , tym razem sama, bo widocznie przez całą sytuacje w stołówce Nicki wolała sie do mnie nie odzywać.
Szłam ze spuszczoną głową w kierunku fontanny w parku, gdzie lubiłam siedzieć i słuchać jak woda sie leje. Zawsze wtedy rozmyślałam o niektórych dla mnie nie zrozumiałych sprawach. Spacerowałam tak w zamyśleniu aż tu nagle...
- Hej! Ty jesteś Kimi, prawda? - Zapytał się mnie bardzo miły i znajomy głos.
- Nom - odpowiedziałam podnosząc powoli głowe, alecz jak spojrzałam na mojego towarzysza to aż oniemiałam. To był Jeremy.- To znaczy, tak to ja, coś się stało?
- Hehe, nie nic się nie stało po prostu wracałem ze spaceru i cie zauważyłem. Jakoś w szkole nie mamy zbytnio jak porozmawiać. Zawsze cię spotykałem jak ty, no , ten...- przerwał nagle.
- Wiem, weim jestem straszną niezdarą - dokończyłam za niego, gdyż dobrze wiedziałam co chce powiedzieć. - A ogólnie to gdzie idziesz?
- Wracam do szkoły muszę się wyspać, bo jutro nie wstane - uśmiechnął się do mnie i zapytał- idziesz za mną?
- Która jest godzina? - zapytałam, po czym spojrzałam na zegarek i nie mogłam uwierzyć własnym oczom.- o już nawet po kolacji. Trochę straciłam poczucie czasu. Dobrze wróce z tobą .- odparłam ucieszona faktem, że idę z nim sam na sam.
Podczas powrotu do budyku, gadaliśmy o sobie, próbowaliśmy się zapoznać i chyba nam to wyszło. Pożegnaliśmy się przy korytarzu, który rozdziela pokoje dla kobiet i mężczyzn.
Weszłam do pokoju i zrobiłam to co zwykle, czyli lekcje, wanna , pamiętnik. O i oczywiście nie mogłam zapomnieć o napisaniu do Nicki, przy okazji przepraszając ją i mówiąc co się wydarzyło. Nastawiłam budzik i poszłam spać.

Ten komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuń